Mój idol…

{ Napisane: kwi 06 2010 przez: FAZA }

Nic tak nie potrafi poprawić humoru z rana, jak zapoznanie się z newsami w telewizji czy necie.

Dziś też – popatrzyłem i z radości prawie pobiegłem ucałować mój kij golfowy, stojący w kąciku. A co! Ma się kij do golfa! W Polsce łatwiej go kupić niż porządny baseballowy, a służyć może praktycznie do tego samego – np. do uspokojenia zbyt głośnej imprezy u sąsiada.

Wracając do sedna. W zachwyt wprawiła mnie wypowiedź Tigera Woods’a, który przed kamerami oficjalnie stwierdził, ze wraca do zawodowstwa. Nie zapomniał też przeprosić tych „których najbardziej kocha” i „na których mu zależy”.

Normalnie kolejny cud amerykańskiej medycyny i psychoanalizy. Nie tak dawno (jakieś 5 miesięcy temu) Woods publicznie zapowiedział, że zdecydowanie rezygnuje z kariery zawodowej do momentu, kiedy się nie wyleczy i nie uporządkuje własnych spraw rodzinnych. Lekarze orzekli, ze jest on seksoholikiem, a jawnie do pozamałżeńskich związków z Tigerem przyznało się kilkanaście pań. Nie zostało to w żaden sposób zdementowane, więc pozostaje tylko się zastanowić ile kobiet się nie przyznało.

Podziwiać trzeba tempo rekonwalescencji. Skandal przycichł, Woods już nie jest „holikiem”, i wszyscy są szczęśliwi, bo znowu będzie biegał po trawce.

Ja tam nic do chłopaka nie mam, tylko po chorobę takie mydlenie oczu? Osobiście jestem w stanie się założyć, że to po prostu żal za uciekającą kasiorą ścisnął brązowy tyłek i nie ma to nic wspólnego z „cudownym uzdrowieniem” ciała, duszy i związków rodzinnych. Sponsorzy się wycofali, a do bycia gwiazdą człowiek się (chyba?) przyzwyczaja. Pieniążki i hipokryzja to znany duecik…

Komentowanie


siedem + = 13