Chyba jestem cośtam-fobem…

{ Napisane: lip 18 2010 przez: FAZA }

Mimo, że starałem się tak ułożyć sobie plany, aby nie musieć przemieszczać się wczoraj po stolicy – przecież nie mogło stać się inaczej i właśnie jak na złość musiałem przeturlać się przez centrum. Takie tam zwykłe krzywe spojrzenie losu w dzień tak zwanego EuroPride. Swoją drogą kto taką durną nazwę wymyślił?
Udało mi się jednak podróżować popołudniem, aby uniknąć utrudnień w ruchu drogowym na ulicach. Swoją drogą to zdecydowana paranoja, aby MZK zmieniała rozkłady a policja blokowała przejazdy głównymi trasami po to, żeby 6 tysięcy osób mogło lansować się okupując i dezorganizując życie w centrum stolicy – jak by nie patrzeć – europejskiej. Dla mnie to nielogiczne.
W każdym razie na korki już nie trafiłem, za to z pewną początkową nieśmiałością przemieszczałem się pieszo w rejonach Rotundy, bo za tłumami nie przepadam. Na szczęście i te wątpliwe przyjemności tłoczenia się jeden na drugim mnie ominęły, bo towarzystwo w przeważającej większości porozchodziło się już chyba do domów lub na imprezki.

Ogólnie więc nie było tak źle, jak początkowo przewidywałem – w miarę łatwy przejazd, brak tłumu. Ludzi o mniej popularnych orientacjach seksualnych nie napotykałem wielu, a jeśli nawet – to zachowywali się w sposób nie rzucający się zbytnio w oczy, więc również niestresująco. Spotkałem jedynie kilka lesbijskich par spacerujących i trzymających się grzecznie za rączki. Dyskretne przyjrzenie się ich urodzie i sylwetkom po raz kolejny utwierdziło mnie w przekonaniu, ze większość zdeklarowanych i "walczących" emancypantek oraz lesbijek została nimi, bo żaden w miarę trzeźwy mężczyzna nie miał ochoty się nimi zainteresować.
Miałem już powoli wracać do siebie, lecz jednak spotkała mnie tak długo oczekiwana atrakcja wieczoru. Wychodząc z przejścia podziemnego praktycznie "nadziałem się" na dwóch lekko chyba upojonych panów na przystanku tramwajowym. Cofnęło mnie od razu i wypity przed chwilą Tiger też zaczął mi się cofać, gdy zobaczyłem, że starszy z panów ( z rozchełstana do pępka koszulą i ogoloną klatą na wierzchu) coś namiętnie szeptał do uszka młodszemu (wyraźnie nadąsanemu) obściskując go i obmacując po tyłku.
Takie widoki wywołują u mnie zdecydowany niesmak – tak samo zresztą jak obśliniające się na ulicy pary heteroseksualnych małolatów. Nie wnikam, czy ktoś lubi podczas upojnych chwil mieć zielone piórko za uchem czy obsikaną przez partnera twarz – to ich sprawa, jeśli obydwoje (obie? obydwaj?) mają na to ochotę. Tyle, że nie wnikam w to, jeśli to robią u siebie w łóżku, ewentualnie na stole, wannie, czy dla wzmocnienia wrażeń w windzie, którą ja akurat nie jadę. Ale jeśli zmuszają mnie do oglądactwa za wszelką cenę – to mogą mnie nazywać homofobem, heterofobem czy innym -fobem, ale mnie takie sytuacje nie kręcą. Jak będę sobie chciał pooglądać cudze dokonania seksualne – to włączę sobie po prostu na DVD pornola – i nie będzie to na pewno film o 2 badających sobie odbyty panach.

Tak więc panie i panowie z mniejszości – akceptuję was (bo w sumie czemu nie?) – ale nie zmuszajcie mnie, abym was podziwiał w niedwuznacznych sytuacjach. Akceptacja akceptacją, ale z daleka, bo miłość nam z tego nie wypali.

Komentowanie


− pięć = 0