Fonty komercyjne vs freeware

{ Napisane: sie 12 2010 przez: FAZA }

Decydując się na zakup zestawu lub pojedynczych fontów komercyjnych (i zamierzając wykorzystać je w swoich projektach graficznych) możemy zwrócić w pewnym momencie uwagę na dość ciekawą sytuację. Niektóre kroje, które sprzedawane są u znanych producentów za niekiedy dosyć wysokie kwoty – znaleźć można w darmowych bankach jako całkowicie bezpłatne pod nieco (lub bardzo) zmienionymi nazwami. Wynika to z dosyć nieprecyzyjnych zapisów prawa autorskiego (lub sposobów jego interpretacji, które sprytni prawnicy potrafią naginać według potrzeb swych klientów).
Nie da się ukryć, że prawo autorskie jeszcze w ogóle "kuleje", a już to, dotyczące publikacji i utworów elektronicznych – totalnie. Głównie ze względu na bardzo dynamiczny rozwój technologii, lecz również dlatego, iż  prawodawstwo w wielu krajach nie przywiązuje wagi do dopracowania podstawowych przepisów, a cóż dopiero mówić o tak "mało istotnych" jak prawo autorskie. Przykładowo w Polsce do (stosunkowo) niedawna obowiązywała ustawa utworzona w 1952 roku :) Trudno więc wymagać, aby chroniła prawa twórców działających pod koniec dwudziestego wieku. Dopiero w roku 1994 została stworzona nowa jej wersja, która do czasów obecnych jest co pewien czas aktualizowana. Co nie zmienia faktu, że nie nadąża ona w szczegółach za zmieniającą się w sposób niekontrolowany rzeczywistością.

W przypadku fontów komputerowych na chwilę obecną (według posiadanych przeze mnie informacji) częstą wykładnią jest prawo obowiązujące w USA. Po pierwsze dlatego, że odnośnie ochrony autorów jest tam najbardziej zaawansowane, po drugie – chyba właśnie tam powstaje najwięcej fontów o charakterze komercyjnym. Co ciekawe – chroni ono nie kształt glifów w foncie, lecz jego nazwę :)
Stąd różni spryciarze potrafią obrysować od nowa kształt komercyjnych krojów (bo samą zmianę nazwy w kodzie fontu łatwo jest wykryć), czasem coś delikatnie zmienią, nadają im nową nazwę i dzięki mało życiowym przepisom – w pewien sposób – działają zgodnie z prawem. Tyle, że w wyniku takich metod powstają zazwyczaj fonty mało wartościowe – obarczone są one najczęściej błędami kształtu, literniczymi lub też wadami kodowania. Jest więc tradycyjnie tak, jak z większością podróbek czegokolwiek. Takie praktyki kilkanaście lat temu zastosował nawet pewien znany producent oprogramowania, "zapożyczając" od ITC kilkadziesiąt krojów i przerabiając je (dosyć nieudolnie zresztą), a później dodał je pod nowymi nazwami do własnego produktu. Na szczęście oprzytomniał po pewnym czasie i zaprzestał tych praktyk – dołącza obecnie licencjonowane wersje oryginałów.

Z drugiej strony trzeba mieć świadomość, że twórcy fontów komercyjnych też potrafią zagrać nie fair. Czyli skorzystać z amatorsko-autorskiego kroju opublikowanego jako darmowy, dokonać w nim fachowych korekt, zakodować i sprzedawać jako własny. Życie jest brutalne, niestety :)

Bywa też tak, że jednocześnie inspiracją fontów darmowych i komercyjnych staje się powszechnie dostępny wzorzec, do którego wygasły prawa majątkowe, lub którego autorstwo nie może zostać z różnych przyczyn określone. Zazwyczaj jednak i w tym przypadku do wymagających prac warto wybrać wersję komercyjną ze względu na poprawność wykonania, gwarancję i ewentualnie świadczony support w porównaniu z darmowymi fontami.

cdn? :)

Poniżej widać próbkę "darmowego" fontu Bahamas oraz komercyjnego Bauhaus,
wykonanego przez ITC. Dziwny zbieg okoliczności :) Swoją drogą istniała też
komercyjna wersja Bahamas, "wykonana" przez wspomnianego twórcę oprogramowania,
lubiącego sobie "pożyczać" fonty.

Przykład "darmowego" fontu Bahamas Przykład komercyjnego fontu Bauhaus

Komentowanie


cztery × 2 =