A na wschodzie bez zmian…

{ Napisane: kwi 26 2010 przez: FAZA }

Gdyby ktoś miał nadzieję, że po niedawnych wydarzeniach coś się naszym politykom poukładało w główkach, to niestety może się straszliwie rozczarować.

Herezje, których głoszenia jestem świadkiem powalają nawet mnie na kolana – choć od dłuższego czasu byłem przekonany, że przejawy ludzkiej głupoty raczej nie są mnie już w stanie zaskoczyć.

Nie dalej jak wczoraj nasz minister obrony Klich stwierdził przed kamerami, że: „najważniejsze dla rządów Polski i Rosji jest obecnie wyjaśnienie przyczyn tragedii w Smoleńsku”. Panie Bogusiu – miałem nadzieję, że w naszym rządzie zasiadają jednak ludzie nieco mądrzejsi niż ładniejsi. Tymczasem z obydwu tymi sprawami jak widać nie jest dobrze. W Rosji wojna z Afganistanem, pod nosem mają przewrót w Kirgistanie, wybuchają im bomby podkładane przez terrorystów, toczą się finalne rozmowy z partnerami na temat sławetnego gazociągu, a tymczasem nasz ministerek profiluje im priorytety.

A ja głupi zawsze myślałem, że u nas rząd jest od tego, żeby rządzić a nie wyjaśniać przyczyny czegokolwiek. Żeby dbać o budżet, o dotrzymanie terminu i organizację wyborów prezydenckich, o obsadzenie wakatów na kluczowych stanowiskach (na przykład w bankowości), o obronność, o politykę zagraniczną, o sprawne przygotowanie ustaw (na przykład o tym, aby nie pakować prawie wszystkich decydentów jak leci do jednego kilkudziesięcioletniego samolotu) i gdzieś tam na szarym końcu – jak się komuś przypadkiem przypomni – o obywateli, którzy na ten rząd łożą. A od wyjaśniania są komisje i rzeczoznawcy, których rząd i parlament mogą ewentualnie powołać i skontrolować. Jeśli oczywiście ma takie możliwości prawne i znajdzie na to czas pomiędzy statutowymi obowiązkami.

Jeśli już o zbliżających się wyborach… Do dziś miały się rejestrować komitety wyborcze kandydatów na prezydenta. Patrzcie państwo, jak obrodziło – 22 sztuki takich co im się wydaje, że ja bardzo pragnę aby mną rządzili.

Pewnie, że pójdę do urenki (nie mylić  z urynką), lecz to tradycyjnie będzie w moim przypadku głosowanie nie „za kimś”, tylko „przeciw komuś”. Na dodatek – choć staram się być w miarę na bieżąco z informacjami – to o kilku gwiazdach pierwszy raz na uszy słyszę. Kolejne Tymińskie z walizką pieniędzy przywiezioną z Peru czy ki diabeł? Jakiś nazi mi się tam nawet przewinął – zaczynam się powoli bać, że pojęcia patriotyzmu i nacjonalizmu zaczną być u nas z czasem tożsame.

Za to dosyć dobrze słyszałem dziś wypowiedź naszego Jarosława Kaczyńskiego po publicznym ogłoszeniu jego startu w wyborach. Stwierdził coś w stylu, że „trzeba walczyć by prawi Polacy podnieśli znowu głowy”. Hmm… Albo chłopina niedowidzi – bo ja jestem pewien, że głowę mam podniesioną, albo znowu na zasadzie „tu my, tam ZOMO” z góry zakłada, ze nie jestem „prawym Polakiem”.

Panie Jarek – mojego głosu już nie masz. Nie chcę mieć ociemniałego prezydenta. A tym bardziej takiego, który mnie obraża zanim jeszcze zaczęła się kampania.

Komentowanie


sześć × 8 =