Śmierdzi, śmierdzi, strasznie śmierdzi…

{ Napisane: sie 30 2010 przez: FAZA }

… jak to mawiał skrzat czy inny krasnoludek w niezbyt wysokich lotów reklamie telewizyjnej środka do usuwania brzydkich zapachów (zalatujących z szamba).
Reklama nie podziałała, albo środek jest mało skuteczny – niemiły odorek roznosi się się bowiem coraz bardziej…
Kilkanaście ostatnich dni miałem mocno "zapracowanych", co nie pozwalało mi udzielać się na blogu. Wcale nie znaczy to jednak, że umykało mojej uwadze to, co dzieje się naokoło. Z drugiej strony – stężenie smrodu osiąga już takie poziomy, że praktycznie pozbawia mnie chęci do komentowania czegokolwiek. Ale cóż się dziwić – gdzie człowiek nie popatrzy – tam kupa. I nie myślę tu wcale o tych biednych przyblokowych trawnikach (a często i chodnikach) zanieczyszczanych notorycznie przez czworonogi.

No bo jak inaczej, jak nie wielką kupą nazwać można obnażoną niedawno aferę z autostradą A1. W dzień budowana, w nocy rozbierana by podmienić i wywieźć użyte materiały. Przypominają mi się nie tak dawne czasy, kiedy standardem na budowie była zaprawa głównie z piasku, a nie cementu, bo wszyscy kradli co mogli. Oczywiście – jak szybko wiadomość w mediach się pojawiła – tak szybko znikła. Ciekaw jestem kto zapłaci za naprawy, dodatkowe ekspertyzy sprawdzające czy w innych miejscach odbywał się podobny proceder, kto pokryje koszta dochodzeniowe i sądowe. Mam dziwne przeświadczenie, ze niestety my ze swoich podatków.

Kupę dotyczącą krzyża pod pałacem udało się jakoś na tę chwilę przykryć liśćmi – dzięki czemu śmierdzi nieco mniej i nie biegają już wokół niej szaleńcy z granatami i słoikami fekaliów. Zastanawiam się tylko kiedy ktoś znów w nią wdepnie i znów zacznie się szukanie winnych, bo do tej pory do jej uprzątnięcia nikt się nie pali. Nie leży to podobno (zgodnie z oficjalnymi świadczeniami) w gestii kościoła, pałacu prezydenckiego czy nawet urzędu miasta stołecznego. Co ciekawe – z kasy tegoż urzędu wydano do niedawna 1,7 miliona złotych na zapewnienie bezpieczeństwa w pobliżu krzyża przez karetki, straż miejską, policję, płotki i inne tego typu cuda. Nie trzeba chyba wyjaśniać skąd te pieniądze biorą się w kasie miasta. Osobiście bym wolał, aby taka kwota została przekazana na rzecz odbudowy zalanych na Podkarpaciu szkół, niż na zapewnianie bezpieczeństwa bandzie oszołomów. A może koszta te pokryli by pracownicy kancelarii prezydenta z własnych pensji? To chyba oni w sumie dali tyłka nie potrafiąc doprowadzić do końca procesu, który sami zaczęli. Jakaś taka choćby mizerna odpowiedzialność za własne błędy?

Komentowanie


× 7 = czterdzieści dziewięć