Medialna masturbacja

{ Napisane: paź 18 2010 przez: FAZA }

Znowu zaganiany, znów brak czasu na wszystko, a co dopiero na pisanie bloga… Lecz dziś nerwy mi puściły (jak to często u mnie bywa), więc wywnętrzyć się nie omieszkam.
Zastanawia mnie ta masturbacja środków masowego przekazu (z naciskiem na TV) nad jakimkolwiek przejawem czegokolwiek, z czego można zrobić pseudoaferę na skalę medialną i zapchać tym finalnie ramówkę.

Najpierw mieliśmy 2 dni onanizmu z okazji wyciągania górników spod ziemi. Górników osobiście podziwiam za odwagę, za ciężką pracę i znój codzienny… Lecz nadawanie bezpośredniej transmisji z zagranicznej akcji ratunkowej przez kilkadziesiąt godzin to lekka przesada. No i te idiotyczne komentarze, że "udało nam się wygrać z naturą". Się zobaczy – zadufańcy – kiedy natura przypomni sobie, że nas już trochę za dużo i istnieje coś takiego jak tsunami czy choćby maleńkie trzęsienie ziemi.
Kolejne 2 dni wiadomości to masturbacja nad ojcobójcą. Kto powiedział, co powiedział, co zrobił, dlaczego zabił i "och!" i "ach!" sąsiadów, którzy "nie wierzą". "Taki dobry z niego chłop był, nie zawsze pijany i żonę w sumie rzadko bił"? A kogo to tak naprawdę obchodzi, że gdzieś tam nie mogli dogadać się ojciec z synem? Rozwiązanie nieco drastyczne, ale skoro inni potrafią zarżnąć zupełnie nieznajomego taksówkarza za 5 (słownie: pięć) złotych polskich, to oznaczać chyba może, iż takie zachowania leżą częściowo w ludzkiej naturze?

A w międzyczasie – gdzieś-tam-cichuteńko – pan prowadzący wiadomości zakomunikował, że zgodnie z ustawą taką to a taką, w związku ze wzrostem inflacji o tyle to a tyle, w przyszłym roku moi umiłowani parlamentarzyści dostaną dodatkową subwencją na partie polityczne w wysokości 9 mln (też słownie: dziewięciu milionów) peelenów. Gra i buczy, wiadomość ogłoszona publicznie, zgodnie z zamierzeniami (chyba?) umknęła uwadze ogółu, jest dobrze, a nawet coraz lepiej. Będzie kaska na kampanie, wiece i wzajemne plucie na siebie jadem. A jak zabraknie – to znowu wspólnymi siłami sprzecznych ideowo parlamentarzystów i rządu uchwali się podwyżkę podatków. Skłóceni – ale w wyższym celu zjednoczeni – bo przecież subwencją podziałkują się wszystkie partyjniaczki działające w naszym chorym parlamencie.
Zapatrzeni na chilijskich górników przestajemy słuchać? Widzieć? Mieć chęć skopać tyłki i powyganiać hipokrytów z Wiejskiej? Czy też nasze górnicze pokłady cierpliwości (lub głupoty) są po prostu obecnie niewyczerpane?

Ciśnienie podnosi mi również terrorystyczny lobbing naszych przywódców duchowych. Jutro niby w parlamencie kwestia in vitro, a tu arcybiskup Hoser oświadcza, że posłowie głosujący za ustawą zostaną obłożeni ekskomuniką. In vito – in vitrem (in vitrą? – jak to się odmienia?) – to raczej kwestia osobistego sumienia i w to nie wnikam. Wnikam już jednak w kościelne i bezczelnie oficjalne próby sterowania polityką teoretycznie świeckiego państwa. A już najbardziej mnie ciekawi w jaki sposób taki samozwańczy pajacyk w za długiej sukience może kogoś wykluczyć z duchowej wspólnoty? Religijny specjalnie nie jestem, ale mam wrażenie, że od wykluczania skądkolwiek to jest już powołana odgórnie jedna istota – cieśla z zawodu. Tak samo, jak od wybaczania ludzkich grzechów i nakładania za nie kar. Coś mi się też kojarzy cytat "nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni", więc mam nadzieję, że to "coś" nie jest prywatnym folwarkiem kapłanów – chociażby nawet tak im się wydawało. Pycha też podobno jest grzechem…

Uśmiechu jednakże również udało mi się dziś doświadczyć… Na wieść o centralnie wydanej instrukcji… dla "newbie" kandydatów z ramienia PO, by podczas pozowania do fotek "uśmiechali się lekko, nie zębowo" (nie-zębowo? – nie radzę sobie z takimi neologizmami). Biedaki – skoro takie instrukcje wydawać im trzeba, to może pójść o krok dalej w trosce o dobro ogółu? Może by im te ząbki przed wyborami profilaktycznie powybijać? Uśmiech – zgodnie z instrukcją – nie będzie na pewno "zębowy", a ci, co do żłoba się dorwą  – i tak wstawią z subwencji implanty…

Komentowanie


− 2 = siedem