„Polska to pięęękna kraj”…

{ Napisane: maj 04 2010 przez: FAZA }

…jak mawiał nasz wspaniały Zulu Gula. Jedyny kraj, w którym można kupić coś, czego nie ma. Bo przykładowo dziś do południa w kasach PKP można było kupić bilety na kursy, o których pracownicy kolei wiedzieli, że nie mają prawa się odbyć. Odbyć się nie mogły, bo PKP za długi częściowo zablokowało możliwość korzystania ze swej infrastruktury spółce Przewozy Regionalne.

Znowu za machlojki, brak umiejętności porozumienia się i czystą głupotę tych, co są „gdzieś tam” na górze cierpieć będą obywatele, którzy nie dojadą na czas do pracy czy gdziekolwiek chcieli.

Przewozy zasugerowały, że ponieważ z rozkładu „wypadło” na chwilę obecną 48 pociągów dalekobieżnych (a to prawdopodobnie jeszcze nie koniec), trzeba będzie zafundować pracownikom jakieś zwolnienia grupowe lub inne atrakcje.

Polska to pięęękna kraj… – jakoś nie udało mi się usłyszeć na wieść o tej informacji żadnego odzewu ze strony związków zawodowych. Za to świetnie było je słychać kilka dni temu, kiedy to oficjalnie w telewizji pan Śniadek stwierdził, że „Solidarność” poprze kandydaturę Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich.

Po raz pierwszy widzę, żeby związki zawodowe zamiast bronić praw pracowniczych – oficjalnie mieszały się w politykę. Na dodatek otwarcie popierając kandydata prawicy. Zawsze myślałem, że związkom zawodowym nieco bliżej w lewą stronę ze względu na ich specyfikę działania. Gdyby nasz „były” Lech Wałęsa mógł bardziej osiwieć, to pewnie by to zrobił. A tak, pozostało mu jedynie stwierdzić, że wypowiedź Śniadka to jawna zdrada ideałów „Solidarności”… I raczej trudno się z tym nie zgodzić.

Skoro znów poruszyłem kwestię wyborów… Mocno rozśmieszyła mnie niedawna propozycja Grzegorza Napieralskiego, aby koszta przeznaczone na kampanię wyborczą zmniejszyć z 15 na 5 milionów złotych od łba. Jakoś – o dziwo – nie spotkało to się z aplauzem innych kandydatów, ale liczą się przecież szczere chęci. Pytanie – czy wynikło to jedynie ze zwykłej hipokryzji czy z rzeczywistej chęci obniżenia kosztów obciążających budżet. Zawsze to 20 milionów w plecy, a nie 60 – bo o ile dobrze pamiętam z budżetu pokrywane są jedynie koszta kampanii przedstawicieli partii zasiadających w parlamencie. Co nie zmienia faktu, że nie do końca mam ochotę płacić za kampanię kandydata, który ma na starcie poparcie rzędu 5 procent, bo to faktycznie wyrzucanie publicznych pieniędzy – bez względu na to jakiej kwoty. Nawiasem mówiąc w ogóle nie mam chęci płacić za czyjąkolwiek kampanię, bo jestem wyznawcą zasady, że w knajpie każdy płaci za siebie.

Komentowanie


1 + = siedem