XXI wiek…

{ Napisane: maj 19 2010 przez: FAZA }

Pamiętam – bo było to nie tak dawno… w zeszłą niedzielę rano. No to w sumie wstyd by było nie pamiętać. Chyba, że nie pamiętać z powodu mocnego kaca, ale wtedy jeszcze bardziej wstyd…

Oglądałem sobie wiadomości w TV i pan spiker stwierdził mimochodem, że trochę pada i jeszcze kilka dni popada, ale nie bardzo jest się czym przejmować, ponieważ nie stanowi to większego zagrożenia.

W poniedziałek rano w tej samej telewizji inny pan prowadzący oznajmił nam, że na całym południu kraju wody przekroczyły stany alarmowe, a część miejscowości jest już podtopiona.

No i wtedy zacząłem mieć pewne wątpliwości. Nie co do tego, że ktoś tu jest idiotą, tylko po prostu nie mogłem do końca zrozumieć kto. Czy ja – bo nic z tego nie rozumiem, czy też panowie z telewizji – mając nadzieję, że nic nie zrozumiem. Albo może zwierzchnicy panów z telewizji (kimkolwiek by nie byli) – myśląc, że jak jedni idioci naopowiadają bzdur drugim idiotom, to będą to mniejsze bzdury. A może panowie z meteo, którzy nie potrafią zrozumieć związków przyczynowo-skutkowych, w pijanym widzie patrząc na swoje magiczne instrumenty. W każdym razie mam wrażenie, że w pierwszej dekadzie XXI wieku bardziej wiarygodnym było by średniowieczne wróżenie sobie z kart lub z fusów, niż poleganie na tym, co oficjalnie sprzedają nam media.

Dzisiaj mamy już pod wodą prawie cały Śląsk, Podkarpacie, coś tam dzieje się w Świętokrzyskim. Pływają sobie Katowice, Kraków, a w Częstochowie zalewa urząd skarbowy (to ostatnie – jak sądzę – przynajmniej części ludzi wcale nie martwi). 5 trupów, kilka tysięcy ewakuowanych, masa ludzi znów potraciła dobytek całego życia a niektórzy będą zdawać maturę za rok, bo nie mieli jak dopłynąć na egzamin. W sumie nie bardzo jest się czym przejmować…

Pan Komorowski kilka dni temu zabłysnął pomysłem reaktywacji Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Pomysł moim zdaniem przedni, tylko powinien być wprowadzony wiele miesięcy temu. Spotkanie robocze w poniedziałek po południu przyniosło owoc w postaci planu działań. Głównie wymienianymi w mediach zostało wyjaśnienie przyczyn wypadku samolotu rządowego oraz ustawodawstwo mające zapobiec takim wydarzeniom w przyszłości. Z całym szacunkiem – na razie rząd nie lata nigdzie i pewnie prędko nie poleci, bo nawet obecnie nie do końca ma czym. Za to naród chyba nie czuje się bezpiecznie – szczególnie ten z południa Polski. Może by coś w tym temacie? Żeby co roku nie było tego samego problemu? Chociaż z drugiej strony RBN (wiedząc jaka na południu jest sytuacja) następne spotkanie robocze przewidziała w czwartek. Do tego momentu może ci, co się mają utopić – to się utopią, tych, których ma zalać – zaleje. Więc będzie w miarę bezpiecznie.

Co ciekawe, rząd wstrzymuje się z ogłoszeniem stanu klęski żywiołowej, bo podobno takiej jeszcze nie ma. Raczej nie spotkałem się w mediach z żadną oficjalną wypowiedzią co w temacie powodzi robi na bieżąco poza wyjazdem Tuska i świty w zagrożone rejony. Mam nieodparte wrażenie, że nawet „wilcze oczy” premiera wody nie zatrzymają. Na temat błyskawicznie  podjętych prewencyjnych decyzji też jakoś cisza. Czyli „owsikowe” „róbta co chceta” w wersji samorządowej. Jak se nie poradzita, to się utopita.

Jestem pod wrażeniem, bo z kolei dziś nasz minister MSWiA, pan Miller stwierdził, że na południu nastąpił „prawdziwy kataklizm”. Mam rozumieć, że „kataklizm” nie jest „klęską żywiołową”? Czy może minister Jerzy M. nie jest z tego samego rządu?

Znów mam niejakie wątpliwości… Aby nie mieć już dylematów, proponuję profilaktycznie nazwać XXI wiek – „wiekiem idiotów”. Wtedy nikt do nikogo nie będzie żywił urazy.

Komentowanie


9 × sześć =