Papieros przy piwie? – Zakaz palenia!

{ Napisane: lis 15 2010 przez: FAZA }

Od dziś, ze względu na powszechny zakaz palenia w miejscach publicznych ja i 9 milionów innych Polaków staliśmy się obywatelami drugiej kategorii. W sumie nie bardzo się tym przejmuję, ale jedna rzecz mnie zastanawia. Druga kategoria w oczach posłów czy rządu, lecz dla systemu skarbowego – w dalszym ciągu pierwsza. Ba – nawet jeszcze bardziej kochana za moje ciągle zwiększające się podatki z akcyzy (i nie tylko zresztą).

Przyznaję się bez bicia – jestem palaczem i to od wielu lat. Co nie zmienia faktu (nieco absurdalnego), że nie lubię dymu papierosowego. W moim domu się nie pali. Nawet goście, którzy czują nieodpartą chęć pobrania kolejnej dawki nikotyny wylatują momentalnie na balkon. Nie zatruwam nikogo na klatkach, windach i w innych miejscach publicznych. Mało tego – sam ścigam takich, którzy usiłują "nakarmić" mnie swoimi smrodami choćby na przystanku autobusowym. Pomimo tego, że sam palę. Czyli da się – jeśli tylko posiada się odpowiednią świadomość, a nie masę bzdurnych i niedopracowanych "pseudoprzepisów". Przepisów, w myśl których (choć od dziś działają) na tę chwilę nie wiadomo jaka jest strefa ochronna chociażby dla przystanku autobusowego. A służby – poza policją – nie mają podstaw prawnych, aby ukarać kogoś mandatem. Zresztą jak mają kogoś karać, skoro do końca nie wiedzą za co?

Swoją drogą jak ten wspaniały wytwór radosnej twórczości ustawodawców ma się do pakietu przepisów o swobodzie gospodarczej? Teraz w knajpce poniżej 100 metrów kwadratowych nie wolno palić w ogóle. Ci, którzy mają lokale większe – muszą przymusowo zainwestować własne pieniądze (około 50 tysięcy peelenów) na kabiny dymowe lub adaptację wyciągów w oddzielnym pomieszczeniu. Bo MUSZĄ. Bo liberalny rząd tak zadecydował. A czy nie bardziej liberalnie było by, gdyby restaurator mógł sam zadecydować, czy prowadzi lokal dla palących, dla niepalących lub dla takich i takich? Sensowne wytyczne jakie normy ma spełniać pomieszczenie dla palaczy, nakaz zewnętrznego, określonego oznakowania i każdy właściciel sam mógł by powziąć decyzję jak prowadzi swój biznes. A klient – czy idzie na piwo lub kawę "z dymkiem" czy bez.

Pusty śmiech mnie ogarnia, jak słyszę, że znowu jakaś banda zmusza mnie do czegoś w trosce o moje zdrowie i dobro. To ja poproszę, żeby w trosce o zdrowie setek tysięcy niedożywionych dzieci w Polsce zajęli się ich problemami. Albo pracownikami marketów, którzy za psie pieniądze nadwyrężają sobie kręgosłupy do granic wytrzymałości. Lub chorymi, których nie stać na leki… A może…
Chociaż nie – moim zdrowiem też mogą się zająć. Poproszę w ławie sejmowej o chwilę zadumy  nad moim zdrowiem psychicznym. Bo jak patrzę na to wszystko wokoło, to czuję, że robi mi się uraz…

Zakaz palenia papierosów?

Foto wykonane przeze mnie kilka lat temu w celach reklamowych przy pomocy jakiegoś śmiesznego aparatu cyfrowego…


Odpowiedzi: 4 do “Papieros przy piwie? – Zakaz palenia!”

  1. Jest jak jest. Czasu już nie cofniemy. Musimy się tylko przyzwyczaić do nowej rzeczywistości.

    Mnie od paru lat sąsiad skutecznie podtruwa papierosami i nawet nowo wprowadzony zakaz nie pomógł…

  2. Sąsiad przez ścianę? Takim bezproblemowo można w sposób „starotestamentowy” umilić w rewanżu życie. Tylko wcześniej właściwym jest uświadomić za co spotkają go atrakcje. W przypadku kilku moich sąsiadów – zadziałało :)

  3. Sąsiad z góry…
    Zawsze, jak zapali to strasznie ciągnie i okrutnie śmierdzi. Nie znoszę tego…
    Z reguły jednak jestem bezkonfliktowa i jakoś nie lubię się mścić, ale moja cierpliwość naprawdę ma swoje granice.

    Może jakieś pomysły na niezbyt chamską, ale skuteczną zemstę? ;>

  4. No, czy będzie chamska, to już zależy tylko od Ciebie ;)
    Ja stosowałem tzw. „terapię przez umuzykalnienie”. Najpierw wędrówka po sąsiadach, z którymi żyłem dobrze aby ich powiadomić, że „odchamiam”.
    Potem kolumny głośnikowe przysunięte do ściany sąsiada i skierowane głośnikami w mur, muzyka nie za głośno, aby nie zostać posądzonym o zakłócanie porządku. Najlepiej w czasie jakiegoś ciekawego meczu.
    W odtwarzaczu coś mało strawnego dla przeciętnego śmiertelnika – przykładowo Biohazard albo Pro-Pain. Zapętlenie 2-3 utworów i wyjście z psem na długi spacer – aby nie stresować się stukaniem w ścianę lub do drzwi. Działa dosyć skutecznie :)

Komentowanie


8 + dwa =