Prywatne obserwacje Google – pozycjonowanie wciąga

{ Napisane: gru 10 2010 przez: FAZA }

Niespełna rok temu, zaczynając bardziej "wnikać" w tematykę pozycjonowania stron internetowych nie miałem najmniejszego pojęcia, że jest to temat tak interesujący. Od praktycznie zupełnej nieświadomości, poprzez stopniowe zdobywanie i przyswajanie pierwszych konkretnych wiadomości, do własnych testów i obserwacji zachowań algorytmu wielkiego G – droga stała się bardzo krótka. O ile można mówić, że okres prawie roku zapoznawania się z jakimś tematem i bycie w dalszym ciągu "na starcie" można nazwać krótkim :)

W każdym razie po takim czasie można zacząć wysnuwać już swoje własne wnioski na pewne tematy – oczywiście w dalszym ciągu starając się pochłaniać wiedzę zgromadzoną… właśnie w internecie. No i rozpoczynać kolejne swoje prywatne testy. Oczywiście piszę tu o obserwacji zachowań algorytmu Google z punktu widzenia osoby, która pozycjonowanie stron traktuje jako hobby, a nie źródło utrzymania. Sytuacja wygląda wtedy dużo bardziej komfortowo – nie trzeba starać się wiedzieć praktycznie wszystkiego, wkładać masy czasu i pieniędzy w nadążanie za najnowszymi trendami, zdobywać wszystkich narzędzi, testować ich po kolei, budować kolosalnego zaplecza (na spamie czy też w miarę wartościowego), "modlić się" przy każdym update, zawichrowaniu w serpach czy zmianie algorytmu wyszukiwarek…
Czyli w pewnym sensie luz psychiczny, a jednocześnie ciekawość badacza na zasadzie porównywalnej z przewidywaniem ruchów przeciwnika w partii szachów – bo ścieżki, którymi podąża G, choć z grubsza oznaczone na mapach są faktycznie nigdy do końca nie zbadane ;)

Wracając… Zaczynam pomału stawiać Easy Diry :) Osobiście nie stosuję tzw. "metod niedozwolonych" w przypadku tych egzemplarzy – wolę, aby służyły mi do reklamy stron linkiem z głównej niż do instalacji wątpliwej jakości i skuteczności systemów swl. Z testów na żywych organizmach wynika, że ED to do tej pory całkiem przyzwoity skrypt na katalog stron – choć już od pewnego czasu nie rozwijany. Jeśli jednak zapewni mu się unikalny wygląd – bawiąc się z grafiką i jej szablonem, trochę pomęczy ustawienia i nie odda spamerom na pożarcie (żadnej viagry, porno, hazardu, mp3 i tym podobnych, żadnego braku moderacji) – to katalogi ładnie się indeksują i trzymają site. Nawet umieszczone na subdomenach domen regionalnych – czyli według powszechnej opinii – w miejscu najmniej wartościowym. Na upartego – nawet na standardowej templatce, lecz z pewnymi modyfikacjami. No i zbytnio nie linkowane – a już tym bardziej z rotacyjnych.
Twierdzę tak na podstawie obserwacji półrocznych własnych kilku sztuk – myślę więc, że jeśli pomimo ostatnich zawirowań z site utrzymuje się on na stałym poziomie – jest szansa, że tak pozostanie. Oby! :)


Odpowiedzi: 2 do “Prywatne obserwacje Google – pozycjonowanie wciąga”

  1. BAN? :)

  2. Ten spod linka? Nieee :) Ten świeżutki – jeszcze nie zdążył się zaindeksować. W poście mowa jest o kilku innych :)

Komentowanie


9 + = siedemnaście