13 grudnia – rocznica stanu odmiennego

{ Napisane: gru 13 2010 przez: FAZA }

Dziś mija 29 rocznica wprowadzenia stanu wojennego. W sumie nawet miałem się na ten temat nie odzywać, ale… Jakoś w ogóle odrzuciło mnie ostatnio od komentowania rzeczywistości politycznej. Może dlatego, że większość wydarzeń i wypowiedzi polityków, które obserwuję jest tak żenujących, że aż nie wartych zbytniej uwagi i niszczenia klawiatury. Być może również dlatego, że wspomnianej żenady mam już trochę dosyć… Ale ponieważ jedna wypowiedź mocno mnie dziś rozbawiła – pozwolę sobie nawet z grubsza zacytować :)

"Jednym uchem" słuchałem sobie dziś "Szkła kontaktowego" i wspominano w nim między innymi, jak to pan prezes partii PiS żałuje, że nie był internowany podczas stanu wojennego. W odpowiedzi na to do studia TVN zadzwonił jeden ze słuchaczy, który stwierdził, że 13 grudnia (będąc strajkującym górnikiem) spędzał pod ziemią w towarzystwie szczurów. A prezesowi doradził: "W tym czasie nie trzeba było się specjalnie starać, aby zostać internowanym. Wystarczyło wtedy tylko trochę nadstawić dupy, a nie głaskać kota".
Jakoś trudno mi się z tym dosadnym, ale trafnym stwierdzeniem nie zgodzić. Co prawda w '81 byłem jeszcze za gówniarz, aby interesować się polityką, być wywrotowcem i internowanym, ale doskonale pamiętam, jak nawet w '85 czy później zbierałem pały za samo wyjście na ulicę w nieodpowiednim stroju czy z niewłaściwym gadżetem. Wtedy już nie było internowań, ale można było dostać po garbie za jakikolwiek przejaw myśli wywrotowej i niezgodnej z jedynym słusznym, komunistycznym kierunkiem.
Aż poszukałem w szafce wspomnieniowej pamiątki z tego okresu. Tak, ewentualnie czytająca to młodzieży… Jeszcze nieco ponad 20 lat temu dostawało się po łbie od po… – przepraszam – milicji za noszenie w klapie takiego znaczka, jakiego skan tu dołączam. Albo szło się na 48 "do wyjaśnienia". Śmieszne?

Znaczek "Soviet tanks", za który dostawało się po łbie.

Dlatego teraz, jak słyszę po wycieku tajnych dokumentów do "Łykiliks", że jakiś nasz polityczny geniusz stwierdził, iż chcemy "amerykańskich butów na naszej ziemi" – dementuję: mów pacanku za siebie. Ja osobiście nie chcę tu butów radzieckich (czy rosyjskich), amerykańskich, arabskich, niemieckich czy chińskich. Chyba, ze w tych butach przyjadą do nas turyści – podziwiać kraj i zostawić tutaj swoje pieniążki. A mój but – z tradycyjnie okutym czubem – chętnie przykleił bym do twojego kosmopolitycznego, zachwyconego Ameryką tyłka.

Komentowanie


− cztery = 0