Biję się w piersi i przepraszam…
Kilka dni temu znalazłem w sieci opinię o moim blogu. Ogólny wydźwięk raczej pozytywny (?), choć po prostu rozłożyło mnie na łopatki stwierdzenie: "Za duży minus uważam cytat miesiąca, w którym występuje wulgarne słowo. Na stronie powszechnie dostępnej nie powinno mieć to miejsca."
Niniejszym publicznie przepraszam wszystkich za umieszczenie na stronie głównej jednego z moich ulubionych wierszy z wulgarnym słowem… Właśnie uświadomiono mi, że nie powinno to mieć miejsca i ze niektórych może to razić…
Na świecie nie powinno mieć miejsca moim zdaniem również parę innych rzeczy. Głód, morderstwa dla paru groszy, hipokryzja, oszołomstwo, korupcja, ludzka głupota i parę innych. Ale istnieją…
W związku z zaistniałą sytuacją z "wulgarnym słowem" biję się w piersi i ubolewam, że wolę czytać Bursę, Wojaczka, Bułhakowa czy Mrożka niż jakieś słodkie pierdy o tym, jak pięknie pachną kwiatki i dla wszystkich świeci słoneczko na błękitnym niebie. Moja wina…
No, to jak już przeprosiłem, to… mogę obiecać, ze na moim blogu pojawiać się będzie to, co chcę, a nie "co powinno mieć miejsce". I że "Pantofelek" Bursy pozostanie pewnie jeszcze długo na głównej stronie.
Współczuję z całego serca osobom rozczarowanym tym faktem i dla poprawienia nastroju dedykuję im kolejny wiersz Andrzeja B. – tym razem bez wulgarnego słowa. Przynajmniej "aż tak" wulgarnego. Bo czyż rzyganie za własne pieniądze może być wulgarne?
Sylogizm prostacki
Za darmo nie dostaniesz nic ładnego
zachód słońca jest za darmo
a więc nie jest piękny
ale żeby rzygać w klozecie lokalu prima sorta
trzeba zapłacić za wódkęergo
klozet w tancbudzie jest piękny
a zachód słońca niea ja wam powiem że bujda
widziałem zachód słońca
i wychodek w nocnym lokalunie znajduję specjalnej różnicy.
To by chyba było tyle na dziś w temacie…

Strona tworzona "po godzinach", zawierająca przemyślenia (i nie tylko!) wyrobnika agencji reklamowej z Ząbek. W skrócie: szara rzeczywistość i kolorowy - czasem - świat reklamy :) | 

